Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   07
            

Kamil "Iwan" Iwanowicz


Harry Potter - czarodziej (alkoholik). Lubię go, gdy jest w książce czy grze, nie narzekam gdy jest w filmie, jakoś zniosę jego obecność wśród chipsów, ale Harry Potter w SS-NG to już przesada.



A jednak, wdarł się do nas całkowicie legalną drogą - nadjeżdża bowiem razem z grupką swoich przyjaciół w trzeciej już z kolei grze pozwalającej wcielić się w skórę młodego czarodzieja. Przez poprzednie dwie części książki/filmu/gry Harry opanował kilka zaklęć, pokonał mnóstwo pułapek, rozwiązał wiele zagadek i co najważniejsze - dwa razy pokonał Lorda Voldemorta. Jakby ktoś nie widział, to Voldemort zabił rodziców Harrego gdy ten był mały i jest po prostu głównym „złym” w tej całej historii. Fabuła trzeciej części już od początku nie napawa optymizmem - dowiadujemy się, że z Azkabanu (więzienia dla czarodziejów) ulotnił się Syriusz Black - zdrajca rodziny Potterów i współpracownik Voldemorta.

„Brlbrl” powiedział gnom i pierdnął.

Dodać należy, że bardzo potężny i niebezpieczny. W tej okoliczności Harry może czuć się poważnie zagrożony będąc w Hogwarcie - z Azkabanu teoretycznie nie da się uciec, ponieważ pilnują go Dementorzy - straszliwe kreatury, które wydobywają z ludzi ich najgorsze, najbardziej skryte lęki i obawy. Dementorzy przybywają do Hogwartu, co zapewnia ochronę uczniom, jednak spotkanie któregoś ze strażników jest przeżyciem zdecydowanie nieprzyjemnym...
Co by się jednak w książce nie działo, możemy być pewni, że nadchodząca gra będzie prostą platformówką w ujęciu TPP. Tak prezentowały się dwie poprzednie części, jednak patrząc na nie, możemy martwić się o jakość WIĘŹNIA AZKABANU. Mimo, że w obydwie pozycje grało mi się całkiem przyjemnie, to dało mi się we znaki sporo buraków, takich jak np. poziom trudności odpowiedni chyba dla przedszkolaków, przestarzała grafika, prostrota rozgrywki... Poza tym, jeśli ktoś przed grą nie czytał książki lub chociaż nie oglądał filmu, nie będzie miał zielonego pojęcia „o co tu chodzi”. Po prostu trzeba już być obeznanym z klimatem, postaciami i wydarzeniami z HP, żeby czerpać z gry jakąś przyjemność. I zdaje mi się, że nie ma co liczyć na piorunujące doznania- gra po prostu pozwoli nam w ograniczonym stopniu samemu przebrnąć przez całą historię, własnoręcznie rozprawić się z przeciwnikami itd.

Kłólik!

Trzecia część nareszcie została wyposażona w silnik graficzny drugiego Unreala, więc nie będziemy mieli doczynienia z przestarzałą technologią jak to było ostatnim razem. Jednak nie ma też co liczyć na ocząpląs i drgawki spowodowane widokami z monitora, zobaczymy raczej zwyczajne rzemiosło. Na screenach wyraźnie widać, że postacie są zbudowane większej ilości polygonów, ich twarze są dużo bardziej szczegółowe, a szpiedzy donoszą, że bohaterowie ruszają ustami i przewracają oczami jak należy. Otoczenie też zyskało na szczegółowości, teksturki nie rozlewają się już niczym kisiel po dywanie, a z tego co widzę, efekty czarów też robią swoje.
Z nowości w rozgrywce najbardziej zaskakującą jest wprowadzenie jako postaci grywalnych Rona Wesley’a i Hermiony Granger. Najczęściej spotkamy się z sytuacją, gdy Gracz będzie kierował jedną z postaci, a pozostałe dwie będą za nią krok w krok podążać. W czasie starcia czary będą rzucać wszyscy na raz, nie tylko aktualnie wybrany bohater. Oczywiście będziemy mogli swobodnie przełączać się między wymienioną trójką w dowolnym momencie. Co więcej, każda z postaci posiada swój specjalny „atak”. I tak Harry potrafi zamrażać wodę by po chwili ślizgać się po niej i mknąć przed siebie z ogromną prędkością.

A tera pytarda !

Ron wyczarowując linę przyczepioną do sufitu może chuśtać się na niej docierając do teoretycznie niedostępnych miejsc. Hermiona z kolei potrafi ożywiać posągi zwierząt i przejmować nad nimi kontrolę. W ten sposób młodzi czarodzieje korzystając ze swych umiejętności będą musieli torować sobie drogę przez specjalnie pomyślane zagadki wychodzące naprzeciw takiemu systemowi gry. Podobną sytuację będziemy mieli w SHREKu 2 (SS-NG #19), gdzie postacie korzystając ze swych unikalnych umiejętności pomagają sobie nawzajem pokonując przeszkody. Obie gry wyjdą w podobnym czasie, zobaczymy która okaże się lepsza.
Jak można było się domyślić, w trzeciej części nie będziemy mieli już możliwości gry w quidditcha. Powodem tego braku jest fakt, że EA wypuściła już na rynek samodzielną grę zajmującą się tylko tym sportem. Przez to na miotle już sobie nie polatamy (polityka Electronic Arts momentami naprawdę może wkurzyć), za to do dyspozycji oddano nam Hipogryfy. Nie wiem w jakim celu dosiadać będziemy te stworzenia, ale może być ciekawie. Tak poza tym, w WIĘŹNIU AZKABANU chyba nie zaskoczy nas już żadna nowość. Zapewne ujrzymy „więcej, łądniej, lepiej” a czasami nawet „tak samo”. Będziemy snuć się po zamku, zbierać magiczne karty z podobiznami czarodziejów, kolekcjonować setki fasolek Bernniego Bottsa i wchodzić sobie w paradę nawzajem z Draco Malfoyem i jego bandą przygłupów. Mam nadzieję, że trzecia część gry będzie kolejnym krokiem naprzód, tak samo jak w części drugiej.

„Myślę, więc jestem” powiedziała Hermiona i znikła.

HP i KOMNATA TAJEMNIC był już dużo lepszy niż HP i KAMIEŃ FILOZOFICZNY (niech szlag trafi te tytuły...) - rozgrywka była już bardziej urozmaicona i nie szliśmy już dokładnie po sznurku, mogliśmy robić sobie wypadu po zamku. Pojawiły się bardzo fajne motywy skradankowe i dało się już odczuć fajny klimacik Hoghwartu. Jeśli developerzy nie cofną się „w rozwoju”, to możemy spodziewać się całkiem ciekawej platformówki, ale przeznaczonej tylko dla fanów Harrego Pottera. Reszta zapewne zawiedzie się srodze, ale nie ma co wymagać cudów- gra ma jasno określony target. Pogramy sobie najprawdopodobniej w czerwcu, pograją sobie też posiadacze wszytkich next-genowych konsol (GBA included). Idę o zakład, że gra będzie zbyt łatwa dla starszych i zbyt trudna dla dzieciaków. Jeśli ktoś twierdzi inaczej i che się ze mną założyć, to niech wpłaca kasę naszej sekretarce, której nie mamy.