Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   14
          

Zbigniew "Emill" Pławecki


Pamiętacie AUTO DUEL? Takie pytanie zapewne u większości graczy wywoła raczej wytrzeszcz oczu i totalne zdziwienie, niż twierdzącą odpowiedź. Nawet u tych „oldschoolowych hardcore’owców”, którzy chełpią się dniami spędzonymi na walkach w ULTIMIE I, czy nocami przegranymi w DEFENDERA.



No dobrze, ale czym właściwie był AUTO DUEL? Ci szczęściarze, którzy mieli okazje grać w tego RPG’a autorstwa Richarda Garriotta na poczciwym Commodore 64, pamiętają zapewne przejeżdżanie przez post-apokaliptyczny świat, oparty na papierowym systemie RPG. Na długo przed tym, jak w INTERSTATE’76 i TWISTED METAL mogliśmy użyć ciężkiego uzbrojenia przeciw innym, wielkim krążownikom szos z Detroit, AUTO DUEL już przemierzyło ten szlak – bitew za kierownicą samochodu.
Richard Garriott na pewno pamięta jeszcze te czasy, albowiem niedawno jego firma, NCSoft, sprzymierzyła się z developerami z NetDevil by odkurzyć stary pomysł walki na samochody w MadMax’owych klimatach, w grze AUTO ASSAULT. Co prawda jedyne co łączy AA z jej staro szkolnym odpowiednikiem, to inspiracja, ale z pewnością gracze, którzy marzyli zawsze by zasiąść za sterami Road Warriora (albo po prostu lubią mieszaninę samochodów, ufoków, mutantów, potworów, materiałów wybuchowych i wielkich dział) poczują się jak w domu



AA dzieje się w bliżej nieokreślonej przyszłości, po tym, jak świat został niemal doszczętnie zniszczony w czasie inwazji przybyszów z kosmosu. Jednak ty razem, obcy nie maja ochoty na nic, co leży w posiadaniu Ziemian – po prostu chcą przygotować naszą planetę do kolonizacji. Teraz, w wiele lat po pierwszym najeździe, nieliczne pozostałe przy życiu niedobitki ludzkie chcą po raz ostatni stawić czoła najeźdźcom i raz na zawsze wyjaśnić los Ziemi.
Gracz ma do wyboru 3 frakcje: czystej krwi ludzi, potomków tych, którzy swego czasu ukryli się w podziemnych schronach, a ich celem jest wykopanie obcych z naszej grządki i przywrócenie Ziemi jej prawowitym właścicielom; druga frakcja to Biomeksi – cybernetycznie wzmocnieni ludzie, którzy wierzą, że jedynym ratunkiem dla ludzi jest połączenie z maszynami i zniszczenie wszelkich śladów natury – oni także chcą jak najszybciej pozbyć się z naszej planety wrogów. Ostatnia grupa to Mutanci. To ludzie, których psychika i wygląd zmieniły się po kontakcie z obcymi i teraz zdradzają ludzkość, pomagając kosmitom stworzyć ich Drugą Ziemię.



A wszystko to jest tłem dla serca rozgrywek – jeżdżenie wokół, w śmiercionośnej maszynie na kołach i wymierzanie sprawiedliwości każdemu pechowcowi, który był na tyle głupi, żeby nawinąć nam się przed celownik. Hmm... chyba po drodze zapomniałem wspomnieć o najważniejszym – to MMO. Massive Multiplayer Online. Tak, koniec z grami multi, w których walka polega na jednym kliknięciu i czekaniu na odpowiedź przeciwnika. AA jest szybkie – bardzo szybkie! Z pewnością zostało stworzone dla graczy, którzy marzą o szybkiej akcji i normalnie nigdy nie sięgnęliby po grę z gatunku MMO.
Jednym z pojazdów, jakie zobaczymy w grze, jest Astimax 5000, inaczej zwany „Terminator Assault Pickup”- wóz charakterystyczny dla sił BioMek. Ma 2 wieżyczki strzelnicze – przednią, kierowaną przez nas i z większym zasięgiem, i tylnia, która cały czas pozostaje pod kontrolą komputera. To pozwala graczowi skupić się na kierowaniu i celowaniu z przodu, nie zostawiając go jednocześnie wrażliwym na ataki z tyłu i boku. Tak, jak w innych MMO, będzie tu można dozbroić swoją maszynę – ale oczywiście nie za pomocą zbroi, czy mieczy, a lepszych i nowocześniejszych materiałów i części do budowy broni i środków defensywnych.
To co przykuwa uwagę od razu, to piękno silnika graficznego Havok 2. W przeciwieństwie do innych MMOsów, gdzie wszystko zachowuje się jakby było przyspawane do podłoża i gdzie niemożliwe jest jakiekolwiek uszkodzenie scenerii, w AA wszystko można przesunąć, zniszczyć, wysadzić, zmienić... W czasie walki kule niszczą budynki, tworzą dziury w ścianach, nawet powodują zapadanie się ścian. Do tego, w widoku z góry, cała mapa nadal zostaje w pełnym 3D, więc pojazdy nadal mogą się zderzać, podskakiwać na nierównościach terenu czy przeskakiwać jedne ponad drugimi.
Równie dużo zabawy, co walka w mieście, daje walka w lesie – szczególnie, jeśli wyposażymy Astimaxa w miotacz płomieni. Obcy do odpornych na ogień nie należą... tak samo zresztą, jak drzewa. Każde z nich, po polizaniu przez płomienie, płonie niczym dobra świeczka, a płomienie zaczynają przechodzić z jednego drzewa na drugie, więc o katastrofę ekologiczną nie trudno... tylko czy w post-apokaliptycznym świecie ktoś się jeszcze interesuje ekologią? Według developerów, smaczki takie jak ten będą nie tylko ozdobnikami, ale też będzie można je zwyczajnie wykorzystać w walce. Chociażby dym z płonących drzew – obniży celność broni oraz widoczność, a gruz spadający ze wzgórz może utrudnić/uniemożliwić ewentualną ucieczkę.



Przynależność do jednej z frakcji też można w ten sposób wykorzystać. Tylko mutanci mogą spokojnie wjechać na terytorium obcych i w dodatku nie zostać zaatakowani przez nich, czy jakieś zwierzęta, BioMek i ludzie w tym momencie mogliby odnieść poważne obrażenia. Natomiast po stronie BioMek są sztuczki, takie jak zmiana samochodu w mecha – kto oglądał transformersy, ten wie.
Walka to nie wszystko co oferuje nam gra. Gracze będą mogli się spotkać na specjalnych arenach, i to nie tylko by walczyć orężem, ale także zwyczajnie się ścigać, uczestniczyć w czymś w rodzaju walk gladiatorów, czy „demolition debry”, w których nagrodami będą pieniądze i sława. Każda strona będzie miała swoją kampanię i strukturę misji, w których często będą nam pomagać komunikaty, coś w rodzaju swoistego CB-radia, pojawiające się na ekranie.
Gałąź gier MMO ostatnimi czasy przeżywa prawdziwy rozkwit. Niestety, jak to zwykle bywa, większość z tytułów zapowiadanych jako mega hity, skończyła na śmietniku historii z etykietką „7 woda po kisielu”. Z dziełem NCSoft sprawa zapowiada się być zgoła inna. Chłopaki robią wszystko z oddaniem dla gier MMO, a AA jest innowacyjne pod wieloma względami. Oczywiście jest jeszcze kilka problemów, jak chociażby to, jak uniknąć lagów podczas szybkiej rozgrywki, albo jak zorganizować grę zespołową. Ale – jeśli wyobrazimy sobie szansę strzelania z działa zamontowanego na super bolidzie, w świecie, gdzie prawdziwi ludzie kryją się za kierownicami każdego napotkanego samochodu... Jeśli to się uda autorom, AUTO ASSAULT będzie przebojem.