Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   21
                                    

Marek "Markinson" Napierała

PRODUCENT: Brat Designs    DYSTRYBUTOR:Cenega Poland    GATUNEK: taktyczna gra akcji   WWW:http://www.breedgame.com/


Kosmici znowu najechali ziemię. Ponieważ pan „kierownik” Drizit jest obecnie zajęty składaniem Zina, ja robię gorący kubek, Ty uratujesz świat.



ZIEEEEEFFFF
Fabuła gry została już przybliżona w numerze czternastym. Dla tych, którzy zapomnieli przybliżę ją tylko pokrótce (Drizit zrobił się wybredny i nie toleruje lania wody). Sprawa wygląda tak. Ziemianie podbili już dużą część kosmosu, niestety podboje tak zaabsorbowały ich uwagę, iz nie zauważyli (sic!), że ziemię zaatakowała z pozoru „niedorozwinięta” rasa zwana BREED. Ziemianie, jako, że lubią swą planetę (i gorące kubki, które na Ziemi smakują najlepiej) przystąpili do obrony.


CZY TO JESZCZE FPP????
Z pewnością tak, bo w grze nadal obserwujesz wydarzenia z perspektywy pierwszej osoby. Jednak w pewnych względach jest to gra dla tego gatunku przełomowa. Co prawda elementy które zaraz opiszę były już spotykane w grach jednak śmiem twierdzić, że w kampanii dla pojedynczego gracza jeszcze nie. Po pierwsze. W grze nie działasz w pojedynkę. Dowodzisz w niej drużyną. OK. zgadzam się było to już w choćby słabym bądź co bądź Devastation. Ale w tamtej grze twoja drużyna to byli powiedzmy sobie wprost raczej debile którzy pchali się pod lufę. tu można śmiało powiedzieć że jest już lepiej. Drużyna zazwyczaj składa się ze snajpera, żołnierza obsługującego bron ciężkiego kalibru oraz dwóch szeregowych żołnierzy. Co ciekawe możesz cały czas zmieniać żołnierza którym kierujesz! W bezpośrednim starciu z czołgiem użyjesz żołnierza z wyrzutnią rakiet, jednak na wzgórzu, z którego rozpościera się widok na całą okolicę i widzisz hen, hen daleko Breedów przy śmiercionośnych działach dużo on nie zdziała. Ot po prostu naciskasz klawisz zmiany żołnierza i już snajperem oczyszczasz drogę swoim żołnierzom. Do starć bezpośrednich najlepiej użyć szeregowców. Kolejnym elementem jest wspomaganie oddziału. W każdej chwili możesz wezwać kolegę z oddziału, który wręczy Ci apteczkę lub pakiet amunicji, której aktualnie Ci brakuje. Wachlarz poleceń dla drużyny jest naprawdę szeroki. Włącznie z formowaniem odpowiedniego szyku. Oczywistym jest fakt, iż o Twój team musisz dbać.


Posłani w wir walki w najlepszym wypadku wychodzą z niego ledwo żywi i to nie wynika z ich głupoty. Wróg atakuje często w zwartych „kilkudziesięciobreedowych” grupach przy wsparciu dział i lotnictwa. Tu trzeba naprawdę dobrze rozstawić oddział i zaplanować obronę, na co często są tylko sekundy. Nie wiem jak wy, ale ja w żadnej grze nie potrafię pogodzić się z ukończeniem misji, jeśli któryś z moich „wirtualnych sprzymierzeńców” ginie. Wtedy pomimo napisu „mission acomplished” ładuję zapisany wcześniej stan gry i przechodzę misję od nowa. Po prostu chce zadanie wykonać perfekcyjnie. Myślę, że wielu graczy zachowuje się podobnie jak ja. I tu pojawia się pewien minus tej gry, o którym przeczytacie w dalszej części artykułu.
POJEŹDZIMY I POLATAMY
Kolejnym elementem dosyć nowym jak na kampanie single player jest wykorzystanie pojazdów na szeroką skalę. Naprawdę szeroką. Zacznijmy od tych naziemnych. Począwszy od czegoś w rodzaju standardowego łazika, w którym pełnisz jednocześnie funkcje kierowcy i operatora broni, przez czołg, w którym możesz operować działkiem szybkostrzelnym lub pełnić funkcję kierowcy i operatora broni ciężkiego kalibru, po myśliwiec, w którym stoczysz niejedna zażartą powietrzną walkę.


Dodam jeszcze, że do tego możesz obsadzać najróżniejsze działka stacjonarne oraz działające działka we wrakach pojazdów. Dodam jeszcze, że pojazdy najczęściej obsługują kilka typów amunicji. Brzmi pięknie prawda? Z tym, ze jednak tutaj pojawia się dylemat, o którym wspomniałem wcześniej. Dosiadasz takiego łazika i „prujesz” przed siebie z zatrważająca prędkością. A co z drużyną? Zostaje z tyłu i jest narażona na niebezpieczeństwo ze strony ukrytego wroga. Zazwyczaj trzeba na bieżąco wszystko kontrolować i dzielić uwagę między tak naprawdę kilku zawodników co naprawdę bywa meczące. Wracając do tematu poruszonego wcześniej – o team naprawdę trzeba dbać. Już nie chodzi mi nawet o same względy „moralne”. Po prostu bez wyspecjalizowanych członków drużyny wykonanie misji staje się, jeśli nie niemożliwe to przynajmniej naprawdę bardzo utrudnione.

TEGO JESZCZE NIE BYŁO
Szczerze mówiąc rzadko, która gra budzi we mnie tyle mieszanych uczuć. Skłamałbym gdybym nie napisał, że Breed to gra dobra. Dobra, dlatego iż widać, ze jej twórcy naprawdę chcieli „dogodzić” graczom. Choćby nie wspomniana jeszcze interakcja ze środowiskiem. Gdy strzelisz w wieżę z czołgu ona po prostu może się rozpaść! Do tego gra chodzi nieźle na słabym dzisiaj sprzęcie i wygląda naprawdę ładnie. Widać, że autorzy naprawdę starali się dopieścić silnik i naprawdę włożyli w tą grę dużo pracy. I tu rodzi się zapewne pytanie tego numeru. Dlaczego ta gra nie porywa? Dlaczego zostanie zapomniana po pewnym czasie. Dlaczego moi koledzy, którzy w nią grali porzucili po pewnym czasie rozgrywkę twierdząc, że to nic specjalnego?


Rozgrywka toczy się przecież w zróżnicowanym terenie, wachlarz broni jest duży. Być może to konieczność sterowania drużyną odstrasza? Dla wielu graczy może być to zbyt męczące i zniechęcające. Być może właśnie tutaj autorzy przedobrzyli? Grze wystawiłem 8. Autorzy zasłużyli sobie na taką ocenę, bo włożyli w grę dużo pracy. Zachęcam Cię abyś zagrał, jeśli nie w pełną wersję to, chociaż w wersję demonstracyjną. Być może okaże się, ze to jeden z lepszych FPSów, w jakie w życiu grałeś. Tym razem ocena gry naprawdę w dużym stopniu zależy od Ciebie.