Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   24
                                  

Piotr "Nobody" Olzacki

PRODUCENT: Play    DYSTRYBUTOR: Multi Enterprise    GATUNEK: Platformówka   WWW:www.anemone.play.com.pl


W dzisiejszych czasach, rynek komputerowy zasypuje nas coraz to nowszymi grami dla dzieci. Moim zadaniem było przedstawienie Wam kolejnej tego typu produkcji. Próbowałem do tego podchodzić bardziej jak do zabawy niż pracy, nie udało się. Czemu? Czytając dalej wszystko stanie się jasne.



WPROWADZENIE...
...Tak? A jakie? Grając nic takiego nie zauważyłem. Jedyne co ukazało się moim oczom to wstawka przedstawiająca tworzenie się logo producera, przy udziale efektów dźwiękowych dżedajowego miecza. Następnie ujrzałem cukierkowe menu gry, w którym to były aż 4 opcje do wyboru: start, setup, powrót i wyjście. Bezzwłocznie wybrałem pierwszą możliwość i zaraz ukazała mi się mała mapa przedstawiająca miejsca, które nasz bohater będzie musiał odwiedzić. Będzie musiał odwiedzić, ale w jakim celu, tego się nie dowiemy.

Oto i mapa

No cóż, można byłoby przymknąć na to oko, gra przecież powstała z misją dotarcia do tych najmniejszych graczy, a dla nich ważne jest żeby cokolwiek ruszało się na ekranie monitora. No i właśnie w tym punkcie pojawia się pewien paradoks, jeśli chodzi o skierowanie tego do młodych odbiorców. Mianowicie poziom trudności gry. Ultra hard! Nie ukrywam, że miałem nie lada kłopoty w pokonywaniu coraz to nowych lokacji, a jeśli miałem je ja to co dopiero mały dzieciak. Gdyby nie nieskończone continua nie przebrnąłbym przez to. Nie wiem czy japońskie grajki są bardziej zdolne (podejrzewam, że są) ale dla przeciętnego malucha ten tytuł raczej się nie nadaje. To tyle moich na temat moich osobistych odczuć. Teraz co nieco o samej grze.

TAK TO WYGLĄDA
Wcześniej wspominałem o małej mapce, zamieszczono na niej 7 lokacji, do których będziemy musieli zrobić wjazd. Epizody są różnorodne pod względem graficznym (na każdy przypadają po 3 plansze) i bardzo kolorowe, tym niemniej jednak każdy kolejny prezentuje dokładnie to samo! Po przejściu pierwszego epizodu nic nowego już nas nie zaskoczy, wszystko jest cholernie mocno wbite w schemat, a wygląda on mniej więcej tak:
- PIERWSZA PLANSZA: Cukierkowa muzyka i pewien etap do przejścia, oczywiście nie bez przeszkód. Głównym zadaniem jest znalezienie karty dostępu do następnego levelu, która jest ukryta w jednym z wielu „depozytów”.

Podręczny stuff

- DRUGA PLANSZA: Cukierkowa melodyjka zmienia się na stłumione techno (chyba znak, że coś się dzieje). Tutaj z kolei musimy dotrzeć do końca etapu przebijając się przez przeciwników + do tego trzeba wymanewrować żarłocznego stwora (bierzemy niewidzialność z „depozytu” i po kłopocie).
- TRZECIA PLANSZA: Proste pomieszczenie na długość i szerokość ekranu, w którym nam przyjdzie walczyć z szefem danego epizodu. Na domiar wszystkiego każdy boss stosuje taką samą taktykę -_-; (co nie oznacza, że jest łatwy!)
I to byłoby na tyle. Jak już wspominałem, ten sam schemat jest użyty do wszystkich lokacji (epizodów).
Myślę, że nie wymaga to już żadnego komentarza, więc przjdźmy dalej. Pisałem o „depozytach”, już tłumacze o co chodzi. W każdej planszy jest umiejscowionych kilka skrzynek, w których ukryte są różne bonusy. Jednak taka skrzynka nie otworzy nam się od tak sobie. Każdy pokonany przez nas oponent zostawia po sobie pamiątke, przeważnie jest to klucz do wspomnianych skrzynek „depozytów”. Są ich 3 rodzaje (kluczy i skrzynek), a mianowicie kolory. Innymi słowy trzeba dopasować właściwy klucz do właściwego „depozytu”, dzięki temu możemy otrzymać przydatne umiejętności takie jak rażenie błyskawicą, latanie, czy nawet możliwość zapisu gry w dowolnym momencie.

Dobry kot to taki, który umie pływać

Nie ma się jednak co przejmować, gra zapisuje się automatycznie co sprawia, że opcja sejwowania ograniczonego nie będzie nam bardzo przydatna. Wypadałoby wspomnieć teraz o postaci, w którą się wcielamy. Jest nią Anemone, kot Anemone. Kot ten wygląda jakby uciekł z laboratorium genetycznego, o czym świadczy jego wyraz twarzy, sposób poruszania się i jego tajny cios (uwaga, uwaga…) SZCZEPIONKI ANTYWIRUSOWEJ :| Doprawdy nie wiem o co z tym chodzi ale chyba lepiej zostawić to bez wyjaśnienia. Tajny cios szczepionki antywirusowej (mi to wygląda na fajerbala) to nasza jedyna broń, która choć ma banalną nazwę potrafi zaszkodzić naszym wrogom. Można też wykonywać tajne ciosy (te to dopiero mają nazwy :|), które opisane są już w samej grze. Anemone potrafi okazać nam również swą bezczelność, gdy nie robimy nic przez około 10 sekund, kocur wyjmuje komórę i zaczyna nawijać w swoim ojczystym języku :P

Tu zaczynamy

PODSUMOWUJĄC
Podsumowując to wszystko Anemone jest grą wyłącznie dla uzdolnionych dzieciaków, bo dla dorosłych raczej bym tego tytułu nie polecił. Jeśli masz na karku niewyżytego brzdąca, a chcesz mieć chwilę spokoju pamiętaj, że Anemone może nie załatwić sprawy…